Wielki dzień nadszedł! Koniec odliczania, czas zacząć podróż. Jesteśmy bardzo podekscytowani z moją partnerką. 🙂
Dzisiaj był wyjątkowo zimny dzień w Glasgow. Dobry moment żeby uciec stąd na południową półkulę! 🙂 Samochód trzeba było odlodzić i na drodze uważać. Zrobiłem kilka zdjęć żeby nie zapomnieć jak zima wygląda.

Siedzimy na lotnisku pijąc BrewDog Punk IPA, dobra rzemieślnicza IPA ze Szkocji. Myślę o następnych 38 dniach. Przed nami ciepłe klimaty i plaże, ale też góry wysokie i dżungla (albo raczej: busz). Spanie pod namiotem, w schroniskach, ale też AirBnB oraz u rodziny i znajomych.

Kraj do którego się udajemy słynie z piękna przyrody oraz niezwykłości flory i fauny. Wyspy na których spędzimy następne pięć tygodni dryfowały po oceanach Świata przez miliony lat i ewolucja poszła w odmiennym kierunku niż na przykład w Europie. Wyspy Galapagos? Może kiedy indziej. Lecimy na nieco większe wyspy. 🙂
Ludzie w tym kraju to potomkowie twardych kolonistów, którzy zbudowali jedną z najlepszych i najstabilniejszych demokracji na Świecie. Są bardzo samodzielni, i ciekawi Świata. Przyjmują gości i uchodźców z otwartymi rękami.
Tak, lecimy do Nowej Zelandii. Kraj gdzie kręcono Władcę Pierścieni z dobrych powodów, oraz kraj z którego pochodzi pierwszy zdobywca Everestu, również nie bez powodu. Od wielu lat ten kraj był na mojej liście. Marzenie się spełnia.

Nasz generalny plan zawiera dwudniowy postój w Australii, po czym przeskoczymy nad morzem Tasmańskim do Wellington, stolicy Aotearoa. Po zwiedzeniu okolic stolicy, czeka nas dziewięciodniowa podróż po wyspie północnej. Po powrocie do stolicy i krótkiej przerwie, wybieramy się na 12 dniowy objazd wyspy południowej. Gdzie dokładnie, dowiecie się wkrótce. 🙂
Piwko się kończy a bramka zaraz będzie otwarta. Czas na cieszenie się lotem Emirates do Dubaju, który zajmie 7h 15m. Później czeka nas jeszcze 13h 35m do Australii.
Do usłyszenia wkrótce.


